Kiedy ustawę tę zastąpiła nowa, obowiązująca od 1 stycznia 1999 r., stare przepisy pozostawiono dziennikarzom, którzy w momencie wejścia w życie nowych mieli ukończone 50 lat.
– Według art. 32 ust. 1 pkt 4 ustawy o FUS za pracowników zatrudnionych w szczególnym charakterze uważa się dziennikarzy urodzonych przez 1 stycznia 1949 r. zatrudnionych w redakcjach dzienników, czasopism, w radiu, telewizji oraz w organach prasowych, informacyjnych, publicystycznych albo fotograficznych (objętych układem pracy dziennikarzy). Ten artykuł jest teraz podstawą prawną przyznawania takich wcześniejszych emerytur. Według zaś § 13 owego rozporządzenia warunkiem uzyskania wcześniejszej emerytury jest osiągnięcie wieku emerytalnego (55 bądź 60 lat) w czasie wykonywania pracy dziennikarskiej stale i w pełnym wymiarze obowiązującym na danym stanowisku oraz staż co najmniej 15 lat pracy dziennikarskiej. Urodzony w 1939 r. Kazimierz D. miał ponad 20 lat okresu składkowego w Polsce, ale gdy w 1999 r. osiągnął 60 lat, był tylko nieetatowym korespondentem Polskiego Radia z Wiednia. W tym czasie i potem nie miał nawet stałej umowy. Oczywiście otrzymywał honoraria dziennikarskie, ale nie były od nich odprowadzane składki na ubezpieczenie społeczne. Dlatego ZUS odmówił mu wcześniejszej emerytury, a sądy niższych instancji nie zmieniły tej decyzji. – pisze gazeta.
– Sąd Najwyższy (Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych) też jej nie zmienił. W skardze kasacyjnej Kazimierz D. podniósł zagadnienie, czy zasadne jest niezaliczanie pracy dziennikarskiej wykonywanej na podstawie umowy cywilnej (zlecenia) do pracy uprawniającej do wcześniejszej emerytury, inaczej mówiąc, czy status ubezpieczeniowy takiego zajęcia jest gorszy niż praca na etacie. – donosi „Rz”.