Od kilku miesięcy w Wielkiej Brytanii furorę robi kontrowersyjna gra komputerowa Miss Bimbo. Przeznaczona jest dla nastolatek i jak sam tytuł wskazuje (wyraz „bimbo” pochodzi z francuskiego i ma znaczenie podobne do polskiego „puszczalska” lecz nie aż tak negatywnie nacechowana) pozwala na wypełnienie wirtualnego życia podrywaniem chłopaków, nabywaniem ciuchów, kolejnymi dietami, operacjami plastycznymi i powiększaniem biustu. Już niedługo polskie nastolatki nie będą poszkodowane względem swoich, angielskich koleżanek. W maju bowiem do ich rąk trafi „Mój Wymarzony Chłopak” gra o bardzo podobnych założeniach.
Produkcja niemieckiej firmy Young Entertainment DTP trafi „do wszystkich szałowych dziewcząt” i pomóc ma im zdobyć „tego jedynego”. Wedle zapowiedzi stanie się to po przejściu 20 misji, podczas których można flirtować z trzema zróżnicowanymi chłopakami. By zrealizować ten cel należy zadbać o siebie, jak i swoją reputację. O ile o atrakcyjność dba się głównie poprzez ruch i uczestnictwo w aerobiku, to wizerunek poprawiają zakupy, fryzjer i przebieranki. Naturalnie nie wystarczy to do odniesienia sukcesu. Dużą rolę w grze odgrywają też relacje z rodzicami, które podnosi się poprzez odrabianie prac domowych i wywiązywanie się ze swoich obowiązków. Mają one konkretny cel: zyskanie pozwolenia na spotykanie się z chłopakiem w trakcie symulacji randek. To właśnie one dają szansę by zbliżyć się do wybranego chłopaka (w grze ma być ich trzech), odwiedzić jego ulubione miejsca i zapoznać się z jego przyjaciółmi. Gdy już to zrobimy droga do jego serca stanie nam otworem.
„Mój Wymarzony Chłopak” adresowany jest głównie dla nastoletnich dziewcząt. Przez wiele lat grupa ta była lekceważona przez producentów gier komputerowych. Spowodowało to między innymi pojawienie się takich produkcji jak wymienione już Bimbo oraz gry DTP Young Entertainment. Ostatnia firma opublikowała wcześniej kilka tytułów przeznaczonych dla nastoletnich i młodszych dziewczynek.
Więcej na http://www.metro.gazeta.pl