Piotr Witkowski: Czy taka instytucja, jak SDP jest obecnie w Polsce potrzebna? Co zyskują jej członkowie? Jakie funkcje powinna spełniać?
Krystyna Mokrosińska: Skoro przybywa członków, to znaczy, że SDP jest organizacją potrzebną. Co zyskują członkowie? Niestety, cebuli na zimę nie przydzielamy. Dopóki nie odzyskamy całego majątku nie możemy nawet uruchomić funduszy pomocy (które kiedyś były). Przynależność do SDP to dla członków dodatkowe samoograniczenia – np. z racji przestrzegania zasad Kodeksu Etyki. Mimo to liczba członków rośnie. Może to potrzeba bycia w gronie ludzi niezależnych, profesjonalistów ceniących zawodową godność – chyba najprościej powiedział o SDP jego honorowy prezes Stefan Bratkowski – SDP to Stowarzyszenie Dziennikarzy Przyzwoitych. Jakie funkcje SDP powinno spełniać? Przede wszystkim integracji najwyżej kwalifikowanych profesjonalnie i etycznie dziennikarzy oraz obrony godności zawodu traktowanego jako służba społeczeństwu. Tomasz Jefferson prawie 200 lat temu powiedział: „Gdybym miał wybierać rząd bez prasy lub prasę bez rządu wybrałbym to drugie”. To najwyższy wyraz uznania dla dziennikarzy i roli jaką w demokratycznym państwie powinni odgrywać.
Obecnie w Polsce mamy dwa główne stowarzyszenia dziennikarzy. Czym różnią się one od siebie i dlaczego działają oddzielnie?
Stowarzyszeń dziennikarskich jest kilka. Domagając się od jednego z nich zwrotu majątku przejętego w stanie wojennym po bezprawnym (jak potwierdził to sądowy wyrok) rozwiązaniu SDP, uznajemy, że różni nas interpretacja pojęcia „sprawiedliwość” – a to pojęcie istotne dla zawodowej etyki dziennikarzy.
Jak ocenia Pani stan polskiego dziennikarstwa od strony umiejętności przekazywania informacji bez wplątywania się w politykę, czy prywatne interesy? Czy standard dziennikarstwa BBC odszedł w Polsce w niepamięć?
W języku polskim istnieje kilka określeń dla czynności mogących uchodzić za pracę dziennikarską – są więc pismacy, cwaniacy, prowokatorzy, są gazety nazywane szmatami, media elektroniczne – szczekaczkami, itd. Prawdziwe dziennikarstwo wyróżnia zasada profesjonalizmu i przestrzeganie etyki zawodowej. SDP zabiega o uchwalenie ustawy o zawodzie dziennikarskim, o nowe prawo prasowe i o definicję zawodu wykluczającą z pracy w mediach osoby przypadkowe i szkodzące całemu środowisku dziennikarskiemu.
Czy aby ten poziom nie jest tak niski, że Polska jest źle postrzegana na zewnątrz, bo polscy dziennikarze zamiast utrwalać dobry obraz kraju, pokazują wszystko, co złe?
Mówienie o tym, co złe to nie premedytacja piszących, szukanie drobnych sensacyjek. To często przejaw bezmyślności i zawodowej miernoty, schlebianie złym gustom, koniunkturalizm. Niestety, są to dość częste cechy polskiego „dziennikarstwa”.
Dziennikarzem w Polsce teraz może być każdy: człowiek po hotelarstwie, filozofii wiejskiej czy budownictwie ogólnym – czy coś nie powinno się zmienić, aby nie pisano byle jak i byle czego, w języku nie do końca polskim?
Najwspanialszą cechą naszego zawodu jest fakt, że ciągle się uczymy. Nie ma nic gorszego niż przekonanie, że „każdy może robić za dziennikarza” (to cytat z wypowiedzi jednego z szefów telewizji publicznej). Jeżeli mówi się o nas „czwarta władza”, to zobowiązuje a przynajmniej powinno zobowiązywać. Dziennikarz musi być osobą społecznego zaufania – a więc o nieposzlakowanej opinii, ogromnej wiedzy, uczciwości i talencie. Szkoda, że nie lubimy autorytetów, ale na szczęście autorytety są wśród nas.
Nie ma szacunku dla żadnych wartości, czy ludzi – nęka się tych najbardziej zasłużonych, a Ci, którzy powinni być w więzieniu zasiadają w Sejmie. Czy media i dziennikarze nie są winni temu, że tak przedstawiają Polakom ludzi najbardziej znanych – różnie?
Karta Etyczna Mediów i Kodeks obyczajowy SDP jasno określają postawę i zasady pracy dziennikarzy. Politykom też przydałby się Kodeks Etyczny. Fakt, że są wśród nas i wśród polityków osoby niegodne, nie może dyskredytować wszystkich. SDP rokrocznie przyznaje wyróżnienie „HIENY ROKU” – dla dziennikarzy, którzy łamią zasady zawodowej etyki. To rodzaj ostrzeżenia, „żółtej kartki” przyznawanej przez środowisko. Może zainicjować taką polityczną „HIENĘ ROKU”?
Jaką rolę powinni odgrywać dziennikarze, którzy prowadzą w radio lub w telewizji programy na żywo, często z politykami, przy których muszą być niezależni lub ich rozdzielać?
Prowadzący wywiady muszą przede wszystkim dużo wiedzieć o swoich rozmówcach, o sprawach, które są przedmiotem rozmów (stara zasada – wiedz więcej od nich). I rzecz zasadnicza – to nie dziennikarz jest najważniejszy w takim programie, ale jego rozmówcy. Jak i w innych gatunkach dziennikarskich celem nadrzędnym jest dociekanie prawdy. W żadnym wypadku nie wolno być stroną sporu. Natomiast od wiedzy i talentu dziennikarza zależy otwartość i szczerość rozmówcy. Sędziom bokserskim wywiadów zabrania się prowadzić!
Jak ocenia Pani relacje z wojny z terrorem, które przez ostatnie tygodnie wyraźnie dominują, jako najważniejsze informacje dnia?
Miesiąc po wydarzeniach w Nowym Jorku dowiedzieliśmy się, że Amerykanie zablokowali wszystkie strategiczne przekazy satelitarne, a to co widzieliśmy na ekranach, nie było przekazem z działań wojennych. W sytuacjach ekstremalnych media mogą być wykorzystywane do odpowiedniego kształtowania opinii publicznej przez polityków. Z tego powodu epatowanie widzów tzw. newsami musi być bardzo rozważne. Dziennikarz ma prawo mieć wątpliwości, natomiast nie powinien dać się manipulować. Wojna z terrorem jest na pewno tematem bardzo ważnym, zbyt ważnym by być po prostu sensacją.
Rozmawiał: Piotr Witkowski