To nie pierwszy raz kiedy stacja nadaje swój program spoza studia przy ul. Wspólnej w Warszawie. Wielokrotnie już prezenterzy prowadzili audycję z miejsc, gdzie działo się coś istotnego. Warto przypomnieć chociażby happening pod siedzibą SLD, zorganizowany w rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego, czy aukcję obrazów z której dochód przeznaczono na dzieci chore na białaczkę, zrealizowany na pl. Wolności w Poznaniu.
Tym razem jednak transmisja będzie szczególna. Na trzy godziny w studio radiowe zamieni się… mieszkanie porannego prezentera Tok FM, Andrzeja Szozdy. – Mam nadzieję, że doskonałym tłem audycji będzie poranny harmider, jaki przecież słychać w każdym polskim domu kiedy wszyscy się spieszą – mówi Szozda. – Nie przeszkodzą nam zatem ani szum prysznica, ani gwizdek czajnika – dodaje. Nad całością czuwać będą wydawca i realizator programu. Będą oni jednak w siedzibie rozgłośni.
– Chcemy udowodnić, że radio można zrobić wszędzie, także w domu – mówi Andrzej Szozda – i że każdy może być radiowym prezenterem nawet nie wychodząc z mieszkania. Umożliwia nam to nowoczesna technologia, dzięki której można zaoszczędzić sporo czasu, który teraz tracimy na dojazd do pracy. Dzięki naszej transmisji audycja nie straci na jakości, a jego produkcja nie pochłonie dużych nakładów finansowych. Zachowana będzie wysoka jakość dźwięku, zapewne część słuchaczy nawet nie zorientuje się, że nie ma mnie w studio – dodaje Szozda.
Niewykluczone, że piątkowa transmisja nie będzie jednorazowa i radio zagości na stałe w domu Andrzeja Szozdy.