Mediarun.com

Podróże ekspertów po magazynie

Podróże ekspertów po magazynie Radio Eska i 13021 big

Paweł Palikot, dyrektor kreatywny Playboya


+ Wyrazista okładka. Z nowoczesnym logo i intrygującym zdjęciem (chociaż trochę za dużo się na nim dzieje – tkanina w tle).
+ Nowe, stałe działy tematyczne i większa objętość. Wzbogaciło to merytorycznie tytuł.
+ Dobra konstrukcja żywych pagin poszczególnych sekcji. Dobrze skonstruowane ramki i liczne podpisy. Mimo natłoku elementów strony sprawiają wrażenie lekkich i łatwych w odbiorze. Znalazło się sporo miejsca na światło.
+ Dużo błyskotliwych rozwiązań graficznych (niestety część znana z Foyer czy Machiny, ale nowe ich zestawienia i tak wyglądają interesująco).
+ Ładna kolorystyka poszczególnych działów i dobrze dobrane zdjęcia.
+ Proste, nieprzeładowane zbędnymi informacjami mapy (oprócz przewodnika po Polsce, który pozostał zeskanowaną mapą samochodową).
+ Niezła typografia. Klasyczna  i nowoczesna zarazem. Dobre zestawienie fontów zapewnia odpowiednią dynamikę. Sporo nowych fontów, aczkolwiek część jest już znana z innych tytułów.
+ Dobre wykorzystanie formatu.

– Trochę za małe wyimki. Na okładce poza logiem i wielkim numerem 03 oznaczającym miesiąc nie rzuca się w oczy żaden wyimek. Nawet wyróżnik w postaci gwiazdy zlewa się ze zdjęciem.
– Ostatni dział – przewodnik po Polsce – powinien posiadać oddzielną paginę. Zwłaszcza jak po 100 mamy znowu 1 stronę a po 12 już 117.
– Zbyt duży body tekst.

Generalnie pozytywna ocena – magazyn  jest przyjemny w odbiorze, korzystnie odbija od standardu w swoim segmencie. Zmiany te mogą przyczynić się do podniesienia czytelnictwa.


Kasper Skirgajłło-Krajewski, dyrektor artystyczny Pulsu Biznesu

Osobiście bardzo cenię sobię koncepcję podawania posiłków zwaną szwedzkim stołem. Zamiast tradycyjnych gotowych porcji, ustalonych z góry przez szefa kuchni, każdy wybiera swoje ulubione potrawy (w ilości tylko odrobinę większej, niż powinien jednorazowo skonsumować).

Myślę, że nowa formuła magazynu Podróże jest takim właśnie szwedzkim stołem. Czasopismo, niczym bogato zastawiony stół z różnorodnymi propozycjami, wygląda bardzo atrakcyjnie dla ludzi głodnych informacji jak wygląda świat za miedzą. Podejdźmy zatem bliżej.

Moją uwagę przyciągnęły kolejno:
+ Wygodny, kieszonkowy format.
+ Charakterystyczna winieta z uproszczonymi elementami zainspirowanymi etnicznymi dekoracjami (gorzej z nieczytelną wersją w kontrze).
+ Ciekawy pomysł na spis treści, który sugeruje wysoką atrakcyjność każdego z prezentowanych miejsc na Ziemi (niezależnie od stanu faktycznego).
+ Brawo za pomysł zgrabnego umieszczenia płatnych ogłoszeń w spisie treści bez szkody dla smaku całości.
+ Duży akcent położony na kontakt z czytelnikiem, to dobrze że każdy może się potencjalnie czuć współautorem (zdjęcia i listy z podróży, „azymut” i inne).
+ Ciekawy pomysł graficzny na kalendarium, wykorzystujący motyw kropkowanej trasy podróżnika, która pojawia się konsekwentnie również w innych miejscach magazynu.
+ Dużo form redakcyjnych, które przyciągną potencjalnych reklamodawców. Rozbiegówka, rozkładówka opisującą oferty biur podróży, „nasz test”.
+ Duże artykuły: plus za umieszczenie na końcu każdego z nich zbioru praktycznych informacji.
+ Plus za zblokowanie małych form reklamowych na końcu magazynu.

Niestety niektóre potrawy z tego stołu nie komponują sie ze sobą.
– Widzę chaos w nawigacji, nie znalazłem żadnych relacji między wielkością tytułów a wielkością nazwy działów. Makieta jest zbiorem smacznych detali, ale intuicyjne podejście do ich stosowania oraz brak widocznej hierarchii może w przyszłości skutkować niestrawnością.
Przykład 1: Dezorientacja: fonty używane do tytułów, w innych miejscach użyte są do nawigacji (str. 62-70)
Przykład 2: Nie rozumiem dlaczego krótki artykuł ma zdecydowanie większy stopień pisma w tytule, niż główny artykuł na stronie, opatrzony ilustracją na 1/4 kolumny, który ma mikrotytuł, w dodatku pisany kursywą (!) (str. 18-19).
Przykład 3:  Wybrany font jednoelementowy użyty do nawigacji nie komponuje się „charakterologicznie” z pozostałymi w makiecie, szczególnie do bardzo ciekawej typografii użytej np. przy otwarciu materiałów o diamentach.

W odbiorze przeszkadza mi brak dopracowania niektórych detali:
Przykład 1: Niefortunne, mało kontrastowe zestawienia kolorystyczne widoczne szczególnie przy detalach na paginach, podpisach pod zdjęciami pisanych małym stopniem pisma (np. na tle bujnej roślinności z sawanny). Zbyt mały stopień pisma w niektórych detalach – czyżby świadomie wykluczamy pewien segment grupy docelowej?
Przykład 2: Nie rozumiem po co, i według jakiego klucza pojedyncze litery w nazwach działów wyróżnione są kolorem czerownym (dżem truskawkowy z kawiorem).
Przykład 3: Włosy w potrawie w postaci cienkich poziomych linii nie przeszkadzałyby, gdyby… nie utrudniały czytania tekstu (strona 28). W pierwszej szpalcie linia błędnie sugeruje jej koniec, jest tylko niepotrzebną dekoracją.

Podejrzewam, że rozkładówki 54-55 („Gdzie byłam”) i 84-85 („podróżnik roku”) nie były projektowane przez Marka Knapa. Ich jakość stanowczo odstaje od jakości reszty magazynu.

Atrakcyjność merytoryczna Podróży opiera się na umieszczeniu wielu drobnych informacji w tak lompaktowej formule. Jakkolwiek pismo inspiruje do odbycia podróży, nie wiem, czy jest pomocne na miejscu. Informacje zebrane na końcu każdego z większych artykułów na pewno nie są wyczerpujące (aczkolwiek plus za dodaną mapkę). W dłuższych tekstach akcent położony jest na wrażenia emocjonalne, są pisane plastycznym językiem.

Atrakcyjność wizualna magazynu zbudowana jest na nowej, smacznej makiecie, która używa wielu atrakcyjnych elementów graficznych. Makieta zakłada wykorzystanie wielu dużych stockowych fotografii. Mam jednak wrażenie, że dopiero w drugiej kolejności redaguje się do nich opis. Są to samodzielne formy, sugerujące początek dużego artykułu. Brak wyczerpania tematu daje poczucie zaskoczenia i nienasycenia. (np. architektura Gehrego, ale także „Migracje zwierząt”). Tak jakby w wielkim stalowym garnku na dnie znajdowała się jedna krewetka. Ponadto zauważyłem, że około 15 pełnych stron reklamowych (do 124 stron całego magazynu) daje współczynnik reklamowy około 12 proc., co przy budżecie potrzebnym na zdjęcia agencyjne może być proporcją niepokojącą, zwłaszcza że pismo jest już od jakiegoś czasu na rynku.

Szwedzki stół jak to szwedzki stół – na pewno nie da się skonsumować wszystkiego. Ale nie o to przecież chodzi. Po lekturze Podróży jestem nasycony. Ogólnie to bardzo piękny projekt praktycznego i atrakcyjnego
przewodnika.


Artur Matulaniec, kierownik artystyczny magazynu Logo

Już na pierwszy rzut oka nowa makieta Podróży wydaje się zdecydowanie lepsza od dotychczasowej.
Uczciwie trzeba jednak przyznać, że wobec nijakości, archaiczności i chaotyczności poprzedniego projektu nie było to zadanie zbyt trudne.

Naturalnym  i dobrym pomysłem jest bezpośrednie nawiązanie layoutu obecnych Podróży do rozwiazań stosowanych w przewodnikach turystycznych np. wydawnictwa Wiedzy i Życia. To proste posunięcie, po dodaniu kilku rozkładówek „magazynowych” otwierajacych poszczególne działy, ostatecznie określa charakter obecnych Podróży. Jest to zatem udane połączenie nowoczesnego pascalowskiego przewodnika z lifestylowym magazynem z wyższej półki.

+ Piękna okładka. Zakładam, że kolory w logo będą zmieniać się adekwatnie do zdjęcia.
+ Bogate i czytelne infografiki.
+ Imponujące otwarcia działów.
+ Elegancka  typografia.
+ Ciekawa wkładka infomacyjna – Via Baltica.

+/- Duży nacisk na czytelną nawigację. Żywa pagina wydaje się jednak pisana zbyt małym stopniem.
Można również dostrzec pewne niekonsekwencje w prowadzeniu tekstu np. w materiale o Szanghaju.

– Spis treści – z niezłym zamysłem – ale w efekcie nieczytelny i nudny.
– Kalendarium posiada te same wady z naciskiem na nieczytelność.
– Galimatias w konkursie „Gdzie byłam?” – odskakuje od reszty makiety.

Ogólnie ocena pozytywna. Gratulacje dla projektanta i wydawnictwa.

Exit mobile version