Mediarun.com

Szewc bez butów, czyli o PR firm PR

Szewc bez butów, czyli o PR firm PR i 2546 big

Do takich wniosków dochodzą twórcy wortalu Piar.pl oceniając dotychczasową współpracę z pracownikami działów i agencji public relations.


Ideą realizacji serwisu była ścisła współpraca z agencjami, które będą przysyłały informacje o planowanych przez siebie konferencjach i kampaniach, nowych klientach, wydarzeniach z życia agencji. Wydawałoby się, że nie ma lepszego sposobu poinformowania środowiska o tym, że się istnieje, o swoich sukcesach i powodach do dumy.


Doświadczenia z kilku miesięcy obsługi serwisu pozwalają wyciągnąć wnioski na temat podejścia agencji do własnej promocji.


„Miesięcznie nasze strony przegląda od 4000 do 6000 odwiedzających, którzy łącznie przeglądają ponad 60000 stron. Aby na bieżąco pozyskać informacje, miesięcznie wykonujemy ogromną ilość telefonów. Równolegle prowadzimy akcje mailingowe. Efekt –na 10 rozmów 1 informacja. Osoby, z którymi rozmawiamy są miłe i uprzejme. Obiecują kontakt i informacje. Niestety większość z nich zapomina o całej sprawie po odłożeniu słuchawki” mówi Roma Busse z Piar.pl.


Na szczęście większość nie oznacza wszystkie. Są agencje, które regularne przysyłają informacje, należą do nich firmy duże o ustalonej pozycji na rynku. Planową politykę informacyjną prowadzą m.in. agencje Headlines, Ciszewski PR, Compress, Sigma.


Rzadziej aktywizują się agencje średnie, a o istnieniu małych świadczy na ogół jedyna informacja oznajmiająca, że agencja się zawiązała.


Mała aktywność agencji może być spowodowana w większości przypadków brakiem personelu, który odpowiadałyby za zewnętrzną politykę informacyjną samych agencji. Prezes i dwóch praktykantów, to często za mało, by móc realizować stałą komunikację ze środowiskiem.


Braki kadrowe oznaczają często, że po miesiącach posuchy zdobycie klienta oznacza prace na najwyższych obrotach. Kierując się rachunkiem ekonomicznym cały swój wysiłek agencja skupia na obsłudze klienta. Czas na zainteresowanie się mediami i własnym wizerunkiem znajduje się wtedy, kiedy kampania się skończy albo klient zerwie kontakt.


Jednak wtedy agencja nie ma zbyt istotnych powodów by o fakcie utraty klienta informować media. Kolejnym powodem jest istotny brak nowości w życiu małych agencji. Drobne zlecenia nie są według nich powodem do wysyłania informacji.


Często również nawet duży klient przedstawia tak niski budżet, że nie pozwala on często liczyć agencji na intratność kontraktu. Kolejną przyczyną niechęci do podawania informacji o nowych zleceniach czy klientach jest obawa, przed „białym wywiadem” konkurencji, która na podstawie informacji w mediach czy internecie może odpowiednio modelować swoją strategię zdobywania klienta czy wręcz próbować przechwycić klienta.


Twierdzenie, że agencje nie informują nikogo o swych przedsięwzięciach, bo się ich po prostu wstydzą lub uprawiają „czarny PR” byłoby ryzykowne, choć nie można i tego wykluczyć.
Efektem jednak takich strategii jest sytuacja, w której agencja znika ze świadomości rynku, ulega coraz większej marginalizacji. Choć rynek sukcesywnie się dzieli z dużych agencji nieustannie pączkują nowe, mniejsze. W mediach obecna jest wciąż tylko wielka piątka.
Czy internetowe portale PR zmienią tą sytuację? Zobaczymy.

Exit mobile version