Z 9,5 mln młodych Polaków między 15. a 29. rokiem życia ponad połowa uczy się lub studiuje, ponad jedna czwarta – pracuje, jedna czwarta nie uczy się (w szkołach dziennych) i nie była nigdzie zatrudniona.
Młodzi ludzie próbują łączyć pracę z życiem rodzinnym. W końcu lat dziewięćdziesiątych chęć utworzenia własnej rodziny i posiadania dzieci deklarowało więcej osób (ok. 90%) niż na początku dekady (65-75%).
W praktyce jednak zawarcie małżeństwa jest odkładane w czasie. Polki coraz częściej decydują się na małżeństwo mając 25-29 lat, a nie – jak poprzednie pokolenia kobiet – między 20. a 24. rokiem życia. Dlatego też od 1993 roku (mimo wkraczania w dojrzałość wyżu demograficznego – piętnastu roczników urodzonych w 1973 roku i w latach późniejszych) liczba zawieranych małżeństw utrzymuje się na poziomie 220-220 tys. rocznie.
Coraz rzadziej małżeństwa decydują się też na posiadanie dzieci. Jak twierdzą demografowie, aby zapewnić tzw. prostą zastępowalność pokoleń, współczynnik dzietności powinien wynosić minimum 2,1 dziecka w rodzinie. Tymczasem w Polsce wynosi on średnio 1,29. Z prognoz tych wynika, że w 2050 r. będzie nas nieco ponad 33 mln osób.
Według autorów opracowania, brak równowagi demograficznej, który występuje w całej Europie Zachodniej i w Rosji, wymaga przyjęcia 159 mln imigrantów w ciągu najbliższych 25 lat. Będzie to równoznaczne z przyjęciem młodych z wielkiego wyżu demograficznego krajów islamu, gdyż „innej, odpowiednio wielkiej `rezerwy demograficznej` w sąsiedztwie Starego Kontynentu nie ma”.