Mediarun.com

Wirusowe oszustwo

Wirusowe oszustwo marketing wirusowy i 10920 big2

Całe dnie spędzała w pokoju, opowiadając o swoich kłopotach, radościach i bardzo religijnych rodzicach. Choć nie mówiła jaka to religia, na ścianie nad półką z książkami wisiało zdjęcie słynnego okultysty, Aleistera Crowleya. Każdy odcinek osiągał kilkaset tysięcy obejrzeń, co plasowało ją w czołówce użytkowników YouTube. Jednak atrakcyjna młoda dziewczyna miała nie tylko zagorzałych fanów. Wiele osób w całym przedsięwzięciu doszukiwało się zorganizowanego oszustwa. Profesjonalne oświetlenie, montaż, muzyka oraz atrakcyjny scenariusz – to wszystko jakoś nie pasowało do amatorskich filmów tworzonych przez nastolatków.


We wrześniu wszystko stało się jasne. Lonelygirl15 to w rzeczywistości Jessica Rose, 20-letnia aktorka z Nowej Zelandii, mieszkająca w Los Angeles a jej video blog to przedsięwzięcie zorganizowane przez zawodowych filmowców – Ramesha Flindersa i Milesa Becketta. Nie jest do końca pewne, co było powodem stworzenia Lonelygirl15. Mówi się o promocji filmu, ale zdaje się, że prawda wyszła na jaw zbyt wcześnie, bo rzekoma produkcja nie ma nawet jeszcze tytułu.


A jak doszło do ujawnienia oszustwa? Najpierw okazało się, że rzekoma strona stworzona przez fanów Bree została zarejestrowana zanim pojawił się pierwszy odcinek pamiętnika, a jej właściciel zrobił sporo, aby pozostać anonimowym. Poszukiwaniu dowodów oddało się wielu internautów i w sierpniu jeden z nich dotarł do podania o zarejestrowanie znaku towarowego Lonelygirl15. Było już jasne, że nie jest to przedsięwzięcie czysto amatorskie. Następnie, grupie trzech maniaków komputerowych udało się zidentyfikować jeden z adresów IP, z którego Lonelygirl15 wchodziła na stronę MySpace.com. Okazało się, że należy on do agencji artystycznej z Hollywood, Creative Artists Agency. W końcu odnaleziono zdjęcia Jessiki a chwilę potem twórcy ogłosili zamknięcie bloga.


Ramesh i Miles w liście pożegnalnym twierdzą, że rozgłos, jaki uzyskały filmy z Bree w roli głównej, są dowodem narodzin nowej formy sztuki. Być może tak, pytanie jednak, czy taką sztukę można angażować do celów marketingowych? Nie mówię już o kwestiach moralnych, ale o tych tysiącach fanów Lonelygirl15, którzy – sądząc po postach na różnych forach – są teraz mocno wściekli, że dali się nabrać. Chyba nie taki efekt chciałyby wywoływać marki swoimi kampaniami wirusowymi.


O Lonelygirl15 piszemy jednak nie tylko ze względu na zaangażowanie marketingu wirusowego. Przykład Jessiki Rose pokazuje niesamowity wpływ internetu na dzisiejsze społeczeństwo. Fakt, że o video blogu piszą takie tytuły, jak The New York Times, LA Times czy The Times jest kolejnym dowodem, że Web 2.0 i domorosłych filmowców nie można lekceważyć. Choć Lonelygirl15 to oszustwo, nie trzeba będzie długo czekać, aż pojawią się kolejne wcielenia internetowych gwiazd. Tyle, że teraz dużo trudniej będzie uwierzyć w ich autentyczność.


Łukasz Napora
Copywriter Front Design


Artykuł pochodzi z newslettera firmy Front Design.

Exit mobile version